kilka słów O nas

Stefania, 28 - "zaprzysiężona singielka"


Przyjaciele nazywają ją "Stefcia". Sama o sobie mówi zaprzysiężona singielka”. Pochodzi z małej miejscowości, za pracą przyjechała do Warszawy. Duże miasto, mimo że daje więcej możliwości rozwoju osobistego, niekoniecznie skłania do nawiązywania nowych kontaktów. Natłok pracy nie pozwalał jej na bywanie w modnych klubach. Koleżanki, też przyjezdne, nie miały ani materiału ani chęci do zabawy w swatkę. Jak sama mówi: „Samotność wcale mi tak nie doskwierała. Bardziej martwiłam się, że nie korzystam w pełni z możliwości, jakie daje życie w wielkim mieście. Powtarzałam sobie ciągle, że jestem za młoda żeby tak gnić w domu. ”


Oczywiście internet nie był dla Stefci niczym nowym, ale używanie go do szukania partnera już tak. Próbowała różnych stron. Jedne pasowały jej bardziej, drugie mniej. To co najbardziej ceni w portalu randkowym to funkcjonalna aplikacja mobilna. Sama strona musi być szybka, użyteczna i posiadać bogatą bazę użytkowników. Stefcia wie czego chce i nie boi się po to sięgać. Nie szuka męża, a większość jej internetowych randek skupiona jest na kontaktach niezobowiązujących. Przyznaje, że przyjaźń jest dla niej na wagę złota i bardziej, niż męża szuka towarzysza. Nie trudno się domyślić, że szybko stała się w naszym zespole specjalistką od flirtu w internecie. To prawdziwa wirtuoz czatu, co w połączeniu z nietuzinkową urodą i pewnością siebie (którą, jak sama przyznaje, znalazła właśnie w internecie) daje wyjątkowy efekt, który oczaruje każdego mężczyznę. Jeszcze się nie zdarzyło, aby któryś z amantów skradł jej serce, chodź wielu próbowało.


W jej przypadku możemy z pełną świadomością stwierdzić, że jest to gra warta świeczki i nie sposób wyjść ze spotkania ze Stefcią z inną miną, niż pełnym uśmiechem.


Ulubiony cytat: „Jak kochać to księcia, jak kraść to miliony.

Ulubiona strona: be2.pl, c-date.pl (nie mogła się zdecydować)

Arek, 30 - "rekin biznesu"


Nasze babcie powiedziałyby o Arku: „chłopak do tańca i do różańca”. Młody właściciel małej firmy, od lat sam jest sobie szefem. Zdaniem przyjaciół często jednak popada w pracoholizm, sam jednak siebie by tak nie nazwał. „Jak już coś mnie zajmie to nie mogę odejść dopóki nie odniosę sukcesu”. Tak, jego celem jest zawodowy sukces i pieniądze. Wie również jak je osiągnąć i nie ustąpi nikomu w drodze na szczyt. Wierzy w ciężką pracę i wytrwałość graniczącą często z samozaparciem. Jego marzeniem zawsze była jednak duża rodzina, której nigdy tak naprawdę nie miał. Zapytany o plany w tym temacie, otwarcie mówi o chęci posiadania czwórki dzieci. Najpierw chce jednak osiągnąć stabilizację finansową musiał więc przewartościować swoje priorytety i sprawy uczuciowe odesłać na boczny tor. Nie znaczy to jednak, że nie szuka. Tę wygodę daje mu internet. Arek jest użytkownikiem kilku portali randkowych i matrymonialnych. Zajęty, czasem nie odpisuje na wiadomości przez kilka dni, albo nie może znaleźć czasu na spotkanie przez cały tydzień, ale uwierzcie, że warto poczekać. Do tej pory nie spotkał kobiety, która dotrzymałaby mu kroku. Nie porzuca jednak nadziei, że gdzieś tam czeka na niego ta jedyna – żona. Niech przestanie czekać! Trzeba łapać byka za rogi, zwłaszcza takiego byka, bo naszym zdaniem nie będzie na rynku już długo. Od Arka zdobyliśmy cenne informacje o portalach pomagających samotnym singlom znaleźć się nawzajem, nawet w dzisiejszym zabieganym świecie. Jak dwie osoby mogą pomóc sobie nawzajem nie tylko w problemach sercowych, ale też w osiągnięciu życiowych planów i marzeń.


Ulubiony cytat:Ohana znaczy rodzina, a w rodzinie nikogo się nie odtrąca, ani nie porzuca”

Ulubiony portal: AcademicSingles.pl

Janina, 60 i Henryk, 68: "kochankowie z księżyca"


Dobrani jak żadna inna para. Idealny przykład na to, że przeciwieństwa się przyciągają. Ogniem, podtrzymującym związek rozgrzany do czerwoności, jest oczywiście Janina – chyba nasz ulubiony członek zespołu (nie mówcie reszcie!). Wybuchowa jak wulkan, ogrzewa uśmiechem każde pomieszczenie, do którego wejdzie. Aż nie sposób, nie zadać sobie pytania jak ten spokojny, stateczny Henryk sobie z nią radzi? Nadal nie zdradził nam swojego sekretu, ale nieważne jaka gaśnica, ważne że tłumi pożogę :).


Jednak to nie ta różnica charakterów jest u nich najciekawsza. To co naprawdę wyróżnia tę parę dojrzałych wiekiem mentalnych młodzieńców, to historia o tym jak się poznali. Nie byłoby ich tutaj gdyby nie… forum internetowe! Oto nasza wyjątkowa para: kochankowie z księżyca, którzy spotkali się całkowicie niespodziewanie w miejscu, gdzie nikt nie szuka miłości, a raczej przepisu na szarlotkę! Bo warto zaznaczyć, że forum, które połączyło nasze dwa gołąbeczki to… forum kulinarne. Sami mówią: „Z naszej nieprzejednanej miłości do jedzenia i gotowania zrodziło się jedyne w swoim rodzaju uczucie.” Janina i Henryk są idealnym przykładem tego dziwnego przyciągania, któremu upust daje medium internetu. Możecie nazwać to przeznaczeniem i pewnie będziecie mieć sporo racji – pewnie gdyby nie spotkali się nad klawiaturą to kiedyś w przyszłości trafiliby na ten sam bazarek z najlepszymi rybami w mieście! Dla nas są świetnym przykładem dwóch prawideł nic tak nie cementuje związku jak wspólne pasje, oraz że nigdy, ale to przenigdy nie jest za późno na miłość. Jak to się stało w przypadku Janiny i Henryka? Ten pierwszy wstawił na forum przepis na swoje ulubione podpłomyki i tak się zdarzyło, że przepis był identyczny z tym przekazanym Janinie przez jej babcię! 


Zbieg okoliczności wart jakiejś nagrody. Tak zaczęła się rozmowa, która szybko przeszła do prawdziwego świata. Oczarowanie zadziałało jak burza z piorunami i zamieszało w życiu spokojnych emerytów jak wir w rzece. Sami mówią: WARTO BYŁO!!! Tak to spotkał się wdowiec z wdową, dwie osoby które nie tylko nie szukały miłości, ale wręcz na nią nie liczyły.


Ulubiony cytat Henryka: „Kobieta to musi być dynamit.”

Ulubiony cytat Janiny: „Czasem nawet świnia natrafi na swojej drodze na truflę, tak jak ja natrafiłam na mojego Heńka!”

Ulubiony portal randkowy (wybrany na podstawie doświadczeń zdobytych podczas pracy w naszym zespole): eDarling.pl

Asia, 25 i Grzesiek, 35 : "portale randkowe odmieniły nasz los"


Ich ślub był wydarzeniem roku wśród rodzin z obu stron. Zaproszenia wysłali do samych twórców sympatia.pl (portalu dzięki któremu się poznali) ! To był prawdziwy związek i mimo wielu przeszkód z dnia na dzień byli coraz szczęśliwsi. Jak na prawdziwe bratnie dusze przystało, bliskość nigdy nie była dla nich problemem.


Jednak jak na siebie trafili? On wiele podróżował, pracował za granicą. Ona marzyła o dalekich wyprawach, odbywając je na smutno co najwyżej palcem po mapie. Gdyby nie odrobina odwagi i oczywiście nasz ukochany internet, szansa na to że się spotkają byłaby zerowa. Już nie pamiętają kto napisał pierwszy. Z resztą teraz to nieistotne. Rzadko trafia się na tak zgraną i świetnie dobraną parę. On praktycznie nie odrywa od niej wzroku, ona nie potrafi ukryć uśmiechu kiedy zerka w jego stronę. Pod stołem trzymają się za ręce. Wokół nich unosi się atmosfera intymności, szczęścia i spełnienia. Zarażają dobrym humorem i swoim pozytywnym nastawieniem do życia. Poznali się dokładnie zanim doszło do pierwszego spotkania. „Nigdy nie rozmawiało mi się z nikim tak dobrze przez internet. Zawsze byłem w to słaby, ale nie z nią.” - mówi „Grześ”. „Nie wiem skąd brała się ta łatwość, ale to było oszałamiające. - dodaje równie podekscytowana Asia – Do tej pory nie wiedziałam, że można tak mocno czuć coś do osoby, której nigdy się nie spotkało. Ta świeżość mnie urzekła.”.


Oboje mieli wcześniej sporo doświadczenia z portalami randkowymi, i nawet używali kilku tych samych! Który ich ze sobą połączył? W zespole zajmują często pozycje głównych recenzentów. Naszym zdaniem ta dwójka to nasi najlepsi eksperci do spraw tworzenia swojej strony profilowej – oba ich profile są przykładem ideału.


Ulubiony cytat: „Co się odwlecze to nie uciecze!”

Ulubiony portal: sympatia.pl

Kasia, 40 - "rozwód spłynął po mnie, jak po kaczce"


Kasia była długo sama. Jej mąż odszedł kiedy w ich życiu pojawiły się pieniądze. To częste zjawisko wśród starych małżeństw. Przed kilkoma laty nie do pomyślenia było dla niej, że kiedyś jeszcze raz będzie musiała szukać miłości.


Los w charakterystyczny dla siebie sposób skorygował jej los i zadrwił z planów. Teraz miała 45 lat i czuła się beznadziejnie samotna. Na początku było ciężko. „W pewnym wieku nie jest łatwo tak po prostu wyjść na miasto. W głowie odgrywałam scenki tych pierwszych spotkań, które zawsze kończyły się tak samo – porażką”. Coraz rzadziej wychodziła z domu, znajomi przestawali powoli ją odwiedzać. Dzieci próbowały na początku pomóc, jakoś ją zaktywizować, ale w końcu i to się nie udało. Kasia zresztą też nie przykładała się do tych starań. Teraz już wie, że to sposób w jaki inni próbowali pomóc jej kogoś poznać był nieodpowiedni, po prostu nie dla niej. Wszystko zmieniło się kiedy odwiedziła ją koleżanka z pracy, która wróciła do miasta po dłuższym urlopie. Kasię zachwyciło to jak zmieniła się jej kiedyś szara jak myszka koleżanka. Wręcz promieniała i widać było, że jej życie uległo zmianie. Po chwili rozmowy zrozumiała – to nowy związek tak ją zmienił. Trochę powodowana zazdrością, a trochę chęcią zmiany swojego życia, zaczęła dopytywać. Kim jest nowy partner koleżanki no i najważniejsze – jak się spotkali. Jakie było jej zdziwienie kiedy koleżanka bez ogródek opowiedziała jej o swoich doświadczeniach w randkowaniu on-line. Kasia nigdy nie myślała o tej metodzie poszukiwania miłości. W ciszy wysłuchała opowiadania koleżanki. Nie wiedziała co powiedzieć, ponieważ nigdy nawet nie poznała pary która spotkała się w internecie. Zachwytom koleżanki nie było końca. Wychodząc zostawiła dla kasi kartkę z adresami jej ulubionych portali randkowych, z dopiskiem „Spróbuj.”


Na początku Kasia zrozumiale podeszła to sprawy z dystansem, ale kartkę zachowała. Przez tydzień historia koleżanki była jedynym o czym mogła myśleć. W końcu postanowiła spróbować. Założyła konto, razem z koleżanką wybrały zdjęcie i napisały profil. Szybko dostała pierwszą wiadomość, ale nie dała się zwariować. Powoli popychała znajomość do przodu i proponowała poczekać z pierwszym spotkaniem twarzą w twarz. Po wymianie wielu wiadomości poczuła się pewnie rozmawiając ze Zbyszkiem i czuła, że i on zaczyna się otwierać. Jednak dopiero kiedy spotkali się w realu, prawdziwie między nimi zaiskrzyło. Drugie spotkanie odbyło się już następnego wieczoru i od tamtej pory stali się nierozłączni. Nowa miłość sprawiła że Kasia odżyła. Zbyszek dzielił się z nią swoimi pasjami i codziennie spędzali ze sobą każdą wolną chwilę. Na takie wsparcie nigdy nie mogła liczyć ze strony swojego byłego męża. Dzisiaj otwarcie mówi: internetowy portal randkowy zmienił moje życie. Teraz każdemu kto znalazł się w takiej sytuacji jak ja polecam ten sposób szukania partnera. Życie jest za krótkie na uprzedzenia. Nie ma co marnować czasu i trzeba spróbować, bo mój przykład pokazuje jak bardzo warto.


My za to cieszymy się, że członkiem naszego zespołu jest osoba z tak dużym doświadczeniem. Głos Kasi wprowadza nowe, ciekawe spojrzenie w każdej dyskusji. Czujemy, że dzięki jej spojrzeniu na temat portali randkowych i randkowania on-line pomagają całemu zespołowi nabrać dystansu i z pełnym profesjonalizmem podejść do tematu.


Ulubiony cytat : „Czasem trzeba wziąć los we własne ręce!”

Ulubiony portal : badoo.pl

Beata, 35 i Karol 39: "dzieci są lekarstwem dla duszy"


Podobno historia lubi się powtarzać, zwłaszcza jeśli chodzi o sprawy miłosne. Jest to zdecydowanie prawdą w przypadku Beaty. Od kiedy pamięta, zawsze szybko ulegała urokowi mężczyzn. Mama zawsze mówiła o niej „kochliwa”. Łatwo jej było zawrócić w głowie.


Ta cecha sprawiła, że w wieku 30 lat była już po dwóch rozwodach. Nadal marzyła jednak o dużej rodzinie i życiu u boku oddanego, kochającego męża. Tym razem postanowiła jednak trochę zwolnić i zdecydować się na poważniejsze kroki dopiero kiedy będzie pewna, że sama tego chce i że naprawdę zna swojego przyszłego partnera. Do trzech razy sztuka!


Idealną możliwością okazało się dla Beaty randkowanie internetowe. Karola poznała na jednym ze znanych polskich portali randkowych. „Od razu mi się spodobał” - mówi uśmiechnięta - „Jakoś dobrze patrzyło mu z oczu”. Mieszkał w Poznaniu, kilkadziesiąt kilometrów od wsi Beaty, więc na pierwszą randkę twarzą w twarz trzeba było poczekać. To pasowało jednak do jej planu. Na rozmowach na czacie i wymianie e-maili spędzali godziny. Dowiadywali się o swoich życiowych pasjach, planach na przyszłość. Kiedy Karol poprosił o spotkanie Beata czuła się jakby znała go już od lat. „Wręcz bałam się, że zabraknie nam tematów do rozmowy, bo wszystko obgadaliśmy na portalu!” - wspomina. Nie trudno się domyślić, że spotkanie poszło świetnie. Z resztą tak, jak i następne. Od tamtej pory minęły 2 lata. Beata z Karolem są dziś małżeństwem i spodziewają się małej dziewczynki. „Może to głupie, ale wydaje mi się, że portal randkowy uratował mi życie, a przynajmniej przyniósł szczęście w chwili gdy myślałem, że już nigdy go nie znajdę. Polecam tę formę poznawania ludzi wszystkim!”


Ulubiony cytat: „Wytrwałość w końcu będzie wynagrodzona!”

Ulubiony portal: amoredo.pl

Copyright 2017 © Top Portal Randkowy.  All rights reserved.

>